Myśli nieuczesane o moim ogrodzie

Mój ogród to miejsce gdzie spędzam swój wolny czas - przewrotnie nazwałem go MOJE ARY

Wpisy

  • poniedziałek, 25 kwietnia 2016
    • 17 - Sezon mleczy

      Bardzo dużymi krokami zbliża się najpiękniejszy miesiąc w roku - maj. Witać to już wyraźnie w ogrodach, w których kwitną niesamowite ilości różnokolorowych kwiatów i tych większych i tych mniejszych.

      Mnie zawsze w tym okresie czasu interesują niewielkie żółte kwiatki uznane przez większość jako chwast. Rzeczywiście bowiem tym chwastem są. Ale trzeba powiedzieć jeszcze jedno - każdy największy nawet szkodnik robi czasami dużo dobrego. I tak jest z popularnymi mleczami, które na tle żywej zielonej trawy wyglądają jak położony specjalnie dywan.

      Od paru lat wykorzystuję te kwiaty do robienia miodu. Dorwałem w jakimś piśmie przepis i bawię się w dużą pszczołę. Wg bowiem znawców mlecz ma jakieś właściwości zdrowotne więc dlaczego nie można z niego skorzystać, skoro za kilkadziesiąt dni już go nie będzie, a teraz ma się go za darmo.

      Wprawdzie zawodowi pszczelarze wskazują, że robiony w taki sposób napój nie można nazywać miodem, bo do tego mają prawo tylko pszczoły, ale nazwa się już na tyle przyjęła, że używają jej prawie wszyscy.

      Jeżeli więc miałbym kogoś zachęcić do robienia mleczowego miodu, to tak właśnie czynię, bo nic tak nie daje satysfakcji, jak własnoręcznie zrobione coś, co później można wykorzystać z pożytkiem dla siebie, a również dla innych. Stańmy się więc na chwilę dużą pszczołą, która oprócz tego że czasami kogoś boleśnie użądli, to jednak dużo pożytecznego też robi. Zapracowała sobie zresztą na powiedzenie - że jak jej zabraknie, to będzie koniec świata.

      I tego się trzymajmy.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „17 - Sezon mleczy”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 kwietnia 2016 07:04
  • niedziela, 17 kwietnia 2016
    • 16 - Burza nadchodzi

      Przepiękna i bardzo słoneczna sobota zakończyła się burzą. W zasadzie to nie ma nic w tym dziwnego, bo przecież burze o tej porze roku to rzecz całkowicie normalna, występująca w każdym regionie naszego kraju bez względu na to czy to jest miasto, wieś, czy jakieś inne niezamieszkałe miejsce.

      Wg opowiadań starszych ludzi wiosenna burza była jakby "zezwoleniem" na pierwsze prace polowe związane z siewem (może inaczej to interpretuję, ale mniej więcej taki był sens tego przysłowia).

      W ogóle burza to bardzo ciekawe zjawisko, które połączone z błyskawicami i wywołującymi grozę grzmotami powoduje, że przechodzą przez nasze ciało ciarki. Z jednej strony strach i przerażenie, z drugiej ciekawość, bo przecież mamy już bardzo popularnych tzw. łowców burz, którzy z aparatami fotograficznymi czekają na ten niezwykły spektakl i starają się uchwycić na klatce filmowej niezwykle widowiskowe błyski na niebie.

      Ta sobotnia burza skończyła się niestety dużą ulewą, która zniweczyła plany pieczenia kiełbasek na ognisku. Tony wody które spadały z nieba i zamieniały suche miejsca w miniaturowe jeziorka, które wypełnione były mnóstwem płatków kwiatów z drzew które właśnie o tej porze roku kwitną.

      Staram się w każdym zjawisku niezależnym od działalności człowieka znaleźć te piękne i pozytywne strony i tak to robiłem też w sobotę. Bo czy ktoś się zastanawiał kiedyś nad niesamowitym widokiem piętrzących się nad nami chmur o różnych odcieniach, których kompozycji nie jest w stanie wymyśleć żaden najbardziej uzdolniony artysta ? Na dodatek te przesuwające się nad naszymi głowami bałwany w każdej sekundzie obserwacji są inne.

      Tak - natura jest piękna, dostrzec te zjawiska może tylko ten, kto umie patrzyć, kto dostrzega w przyrodzie coś więcej niż tylko spadające krople deszczu burzące naszą fryzurę ...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 kwietnia 2016 10:12
  • niedziela, 10 kwietnia 2016
    • 15 - Kwiaty w walizce

      Kolejny mój pomysł na oryginalny kwietnik przyszedł mi do głowy, kiedy miałem w ręce stary zepsuty już futerał z akordeonu. Futerał ten leżał już jakiś czas w budce i ciągle był przekładany z miejsce na miejsce. Jakoś nie miałem wewnętrznego przekonania do praktycznie niepotrzebnego już przedmiotu, który swoje najlepsze lata miał już dawno za sobą. Postanowiłem go wykorzystać do oryginalnej konstrukcji.

      Na trawie umieściłem cztery małe pniaczki, na nich ustawiłem drewnianą paletę, którą miałem w planie przeznaczyć na co innego. Do palety przykręciłem czterema wkrętami futerał. Oczywiście w dnie powierciłem parę otworków, by w całej tej kompozycji nie stała woda. Do futerału wsypałem ok 30 litrów ziemi z hipermarketu i kupiłem 10 sadzonek bratków które w sumie wyniosły mnie 15 zł. W ten sposób za dwadzieścia parę złotych powstało dzieło, które sprawiło mi sporo wewnętrznej satysfakcji.

      Już usłyszałem w domu pytanie - jak Ci się chce takie rzeczy robić ? - ale potraktowałem to raczej jako komplement, a nie przyganę. Mam oczywiście świadomość, że ten mój kwietnik pewnie nie wytrzyma dłużej niż jeden sezon, ale nic nie miałem do stracenia, bo części składowe mojego dzieła i tak zostałyby już pewnie wyrzucone.

      Tak więc apeluję do wszystkich którzy tu przez przypadek trafią i przeczytają to co dzisiaj napisałem, żeby nie bali się tworzyć oryginalne i nietypowe rzeczy, bo tych zwykłych oklepanych jest bardzo dużo i nie sprawiają one takiej radości jak te które zrobi się własnymi rękami i które budzą może nie podziw, ale przynajmniej jako takie zainteresowanie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 kwietnia 2016 23:31
  • niedziela, 03 kwietnia 2016
    • 14 - Bratki w wiaderku na pniu

      Pewnego razu oglądając w telewizji program o ogrodach natknąłem się na informację o ogrodniku, który wykorzystał stare pnie drzew do wykonania kompozycji z kwiatów. Umieścił w nich oryginalne skrzynki, posadził kolorowe zwisające kwiaty i w ten sposób "cieszył oko".

      Pamiętam, że program ten zakończył się apelem prowadzącej by nie pozbywać się tak łatwo starych drzew, bo je również można do czegoś wykorzystać.

      Oczywiście stało się to inspiracją dla mnie, do zrobienia coś oryginalnego u siebie. Starych drzew nie mam, ale na środku rósł sobie dąbek, który co roku jak wiadomo musi zrzucić stare uschnięte liście. Trzeba je później pozbierać i spalić, a to są już dodatkowe czynności zabierające czas. Dodatkowo, żeby usunąć kilkuletnie drzewa w ogrodzie, trzeba pisać podanie do gminy - postanowiłem problem rozwiązać w inny sposób.

      Skróciłem tego mojego dęba w taki sposób, że pień wyrastał nieco powyżej metra nad ziemię, przykręciłem do niego kwadratowy kawałek deski i do tego przymocowałem wiaderko z tworzywa sztucznego. Oczywiście wywierciłem w jego dnie otworki, całość zasypałem ziemią ogrodową i wsadziłem tam bratki. Co ciekawe z pnia drzewa zaczęły wyrastać gałązki, które systematycznie przycinałem i w ten sposób powstała kolorowa kopuła, która szczególnie gdy w lecie dąb obsypuje się liśćmi, wygląda niezwykle interesująco. I tak juz od trzech lat na wiosnę robię proces wymiany kwiatów w wiaderkach (a mam ich trzy).

      To samo zrobiłem na wiosnę w tym roku. Kolorowe bratki już rosną i mam nadzieję, że podobnie jak w latach ubiegłych wytrzymają do późnej jesieni.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „14 - Bratki w wiaderku na pniu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 kwietnia 2016 14:51