Myśli nieuczesane o moim ogrodzie

Mój ogród to miejsce gdzie spędzam swój wolny czas - przewrotnie nazwałem go MOJE ARY

Wpisy

  • niedziela, 28 lutego 2016
    • 9 - Idzie wiosna

      Nie jest ważny na tym zdjęciu gatunek kwiatów, nie jest ważna ich wielkość ani ilość, ważne jest to, że w ogóle są.

      Właśnie podczas tego weekendu zauważyłem, że spośród zielonej trawy w ogrodzie zaczynają być widoczne niewielkie żółte kwiaty, które zwiastują rzecz najistotniejszą - kończy się zima, a zaczyna wiosna.

      Wprawdzie z tą zimą to w tym roku nie było u nas tak najlepiej, niemniej jednak  miesiące które są z nią kojarzone odchodzą już od nas. Wyrastające kwiaty są symbolem nie tylko nowej nadchodzącej pięknej pory roku, ale również oznaką czegoś nowego, czegoś co napawa nas radością i nadzieją.

      Cała przyroda już niedługo zacznie nabierać intensywnych barw wśród których górować będzie zieleń. I nawet zawsze mający rację politycy różnej maści nie będą w stanie tego zmienić. Przyroda po raz kolejny pokaże swoją potęgę i będzie walczyć z malkontentami którzy będą mówić, że coś za wcześnie czy za późno rośnie i przez to grozi nam kolejna klęska nieurodzaju. Te narzekania będą trafiać w próżnię.

      Oglądając te kwiaty poczułem się mocniejszy, większy, potężniejszy i stwierdziłem w sobie coś co napełniło mnie wielką radością i utwierdziło, że życie mimo różnych przeciwności losu jest jednak piękne.

      I popatrzeć, że ten stan ducha, który każdy z nas pewnie przeżywa (o ile potrafi to dostrzec) jest spowodowany maleńkimi roślinkami, które mimo że sprawiają wrażenie bardzo słabych, w rzeczywistości są mocne, odporne na różne warunki atmosferyczne i uszkodzenia w postaci nadepnięcia czy to ludzi czy to zwierząt.

      Czyż to nie jest tajemnicze i jednocześnie bardzo piękne ?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 28 lutego 2016 21:51
  • niedziela, 21 lutego 2016
    • 8 - Drewniany pies

      Gdy po obcięciu w ubiegłym roku wierzchołków kilku sosen pozostało mi trochę gałęzi w pierwszej chwili nie miałem pomysłu co z nimi zrobić. Z początku postanowiłem sobie, że je po prostu spalę, ale później najgrubsze z nich pozostawiłem sobie "na lepsze czasy" tak na wszelki wypadek. Oczywiście powywalałem drobne gałązki, które do niczego nie były mi potrzebne, a z tych dużych postanowiłem zrobić takiego małego stworka, który miał ozdabiać mój ogród.

      Mój pomysł oczywiście przeleżał przez parę tygodni do momentu, kiedy nie zobaczyłem przypadkowo w jednym z przydomowych ogródków zbitej z brzozowych kawałków drzewa dużej żyrafy.

      Postanowiłem i ja coś takiego zrobić - oczywiście w pomniejszonej formie.

      Efektem tego mojego pomysłu jest niewielki drewniany zwierzak wyglądem przypominającym psa. Ustawiłem go sobie tuż przy wejściu i w takiej pozie stoi on już blisko rok. Stanowi on niezwykłą atrakcję dla gości którzy mnie odwiedzają, a szczególnie dla ich małych dzieci, które traktują go jako coś na czym można usiąść i naśladować jakiegoś preriowego rumaka którego się ujeżdża. Mojego pieska upodobały sobie również dzikie koty, które od czasu do czasu odwiedzają mój ogród leniwie wygrzewając się w na nim gdy świeci słońce.

      I proszę popatrzeć, jednym pomysłem i odrobiną pracy uszczęśliwiłem i maluchów, którzy mają sporą radość bawiąc się drewnianym psem i prawdziwe zwierzęta dla których tułów pieska jest wygodną "leżanką" z której można skorzystać by odczuć ciepłe promienie słoneczne.

      A mnie gdy co tydzień przyjeżdżam do ogrodu wydaje się zawsze, że drewniany łeb wita mnie po kilkudniowej nieobecności w ogrodzie, a drewniane oczy mrugają do mnie z przyjaźnią ciesząc się, że nie będą tego dnia same wśród szumiących drzew, lecz ktoś będzie na nie z bliska spoglądał.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 lutego 2016 14:10
  • niedziela, 14 lutego 2016
    • 7 - Szyszkowe walentynki

      Gdy byłem nieco młodszy, bardzo lubiłem swój wolny czas spędzać w górach na różnego rodzaju rajdach czy obozach. Bardzo mnie wciągały górskie krajobrazy, wędrówki po szlakach oraz wieczorne ogniska ze śpiewem i pieczeniem kiełbaski.

      Oczywiście te moje marzenia się nie skończyły i od czasu do czasu uda mi się gdzieś pojechać, ale nie są to wypady tak częste jak to było przed laty. Siłą rzeczy z każdej podróży starałem się coś przywieść do domu. Były to najczęściej jakieś korzenie, kawałki nietypowych drzew, kamienie czy inne trudne tutaj do wyliczenia w tej chwili drobiazgi.

      Jednego razu przywiozłem ze sobą długie świerkowe szyszki, które później polakierowałem i chwaliłem się nimi przed całą rodziną z tego powodu, że ładnie wyglądały, jak również że takie szyszki w naszych rejonach rzadko się spotyka. Czasy te jednak mam już za sobą i w tej chwili zmieniły mi się zainteresowania, siłą rzeczy więcej uwagi poświęcam swojemu ogrodowi.

      I z tego to powodu w ostatni weekend wpadłem w niezwykłe zdumienie, kiedy udało mi się dostrzec właśnie takie szyszki jak kiedyś przywoziłem z gór na świerkach w moim ogrodzie. Satysfakcja moja jednak w tym wypadku była większa, gdyż zobaczyłem je na wychodowanych przez siebie drzewach, które parę lat temu jako sadzonki przywoziłem w małej reklamówce. I przez właśnie to przypomniały mi się dawne rajdy i przygody na górskich szlakach.

      A ponieważ te zdarzenia wspominam dzisiaj z dużym sentymentem, chciałbym te szyszki podarować oczywiście w przenośni wszystkim tym, którzy przypadkowo lub może nieprzypadkowo trafią na tą stronę. Niech to będzie nietypowy prezent walentynkowy który wywoła u każdego przyjemne skojarzenia związane z nieubłagalnie upływającym czasem.

      A więc dużo uśmiechu i pozytywnych myśli życzę wszystkim w tym dniu ...

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 14 lutego 2016 22:37
  • niedziela, 07 lutego 2016
    • 6 - Drewniany dinozaur

      Ten powyginany kawałek drzewa, to pozostałość po przyciętej wierzbie, której gałęzie sięgały już daleko poza ogrodzenie mojego ogrodu i "panoszyły się" nad terenem mojego sąsiada. Gdy usunąłem z głównego pnia drobne gałązki - pozostało mi coś takiego, co przypomina jakiegoś dinozaura z podniesioną głową do góry.

      Oczywiście to moje wyobrażenie jest jak na razie tylko dla mnie faktem, ale być może wkrótce powyginane drewno przybierze bardziej wyrazistych kształtów.

      Inspiracją do zrobienia czegoś z tego kawałka drewna jest blog który prowadzi moja jak na razie jedyna osoba, która odwiedza tą stronę - DAGA313. Przedstawia ona na swojej witrynie fantastyczne robótki ręczne, które są tak oryginalne, że ogląda się to z niezwykłym zainteresowaniem. Oglądając tam np. zdjęcia kury w zrobionym na drutach domku pomyślałem sobie, że bardzo często w zasadzie z niczego można robić piękne rzeczy. Potrzebna jest jedynie odrobina wyobraźni i przede wszystkim chęci do tego, żeby coś stworzyć.

      I nie ma co się przejmować, że coś nie wyjdzie, że coś się nie uda. Ważne jest by próbować robić, a wcześniej czy później dojdzie się może nie do takich rezultatów jakie ma DAGA313 - pewnie nieświadoma nawet tego, że tu pozwoliłem sobie na parę słów o niej, ale przynajmniej do efektów satysfakcjonujących samego siebie.

      Co do mojego dinozaura, daję sobie tydzień czasu na stworzenie koncepcji jego wyglądu. Później mam nadzieję, że upiększy swoim wyglądem mój ogród - zresztą obmyśliłem już miejsce gdzie będzie stał.

      P.S.

      DAGA313 - bardzo dziękuję za inspirację :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „6 - Drewniany dinozaur”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 lutego 2016 00:35
  • niedziela, 31 stycznia 2016
    • 5 - Ciche dramaty

      Moje Ary, bo tak nazywam kawałek ziemi z którego zrobiłem ogród, znajdują się kilkanaście kilometrów za miastem. Jakiś czas temu było to szczere pole, które po kilku latach zamieniło się w miejsce do którego od czasu do czasu można pojechać i np. rozpalić ognisko czy grilla.

      W ciągu tygodnia to miejsce jest puste, choć jak raz takie określenie jest pojęciem względnym.  Odwiedzają bowiem często mój ogród koty, ptaki, żaby a nawet jaszczurki. Trafiają się zające i lisy. Ich pobyt na arach jest oczywiście nielegalny, ale zwierzęta już mają taką naturę i te wizyty im wybaczam. Ale właśnie podczas takich wizyt dzieją się tam rzeczy które nie mają światków, ale jak przypuszczam są wydarzeniami dramatycznymi.

      No bo jak wytłumaczyć fakt, że któryś tydzień z rzędu zastaję pod drzewami ślady walki i mnóstwo porozrzucanych piór. Mogę tylko przypuszczać, że należą one do kur, które nieopatrznie się tutaj zapuściły w poszukiwaniu robaczków i stały się ofiarami mających jak raz tu swoje terytoria lisów. Żal mi trochę tych kur, ale niestety oddziaływują tutaj odwieczne prawa przyrody, które mówią, że słabszy jest pożerany przez silniejszego.

      Te zdarzenia odbywają się bez świadków, bez fleszy, bez widowni i bez polujących na sensację dziennikarzy. Te ciche dramaty słabszych stworzeń są wpisane w ich życie i tak pewnie będzie dopóki świat będzie istniał. Dla nas ludzi stanowią one tylko ciekawostkę czy może bardziej news który powoduje, że przyjeżdżając w kolejną sobotę na swój kawałek ziemi, mogę wyobrazić sobie krótką walkę i śmierci słabszego z jednej strony, i kawałek cennego pożywienia silniejszego z drugiej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „5 - Ciche dramaty”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 31 stycznia 2016 14:50
  • niedziela, 24 stycznia 2016
    • 4 - Piękno mrozu

      Wydawało się, że zimy w tym roku już nie będzie. Tymczasem w ostatnich dniach nasypało trochę śniegu. Spadła też temperatura. Przy kilku, a czasami kilkunastostopniowym mrozie wszystkie drzewa i krzewy nabrały fantastycznego wyglądu.

      Wszystkie gałęzie zostały oblepione miniaturowym białym szronem, który szczelnie pokrył każdą nawet najmniejszą wystającą część. Człowiek samodzielnie nie byłby w stanie tak precyzyjnie tego zrobić. Zabrakłoby mu cierpliwości i pewnie pomysłowości gdyby się wziął za to zadanie.

      Tymczasem natura robi to wspaniale od wieków i nam pozostaje jedynie podziwiać jak tajemną posiada ona moc. Właśnie teraz, kiedy w naszych ogrodach nie ma w zasadzie żadnej roboty, powinniśmy znaleźć czas by poobserwować to i inne zjawiska.

      Kiedyś pewien bardzo mądry człowiek powiedział, że patrzyć każdy z nas potrafi, lecz już widzieć to nie. Spróbujmy w związku z tym szukać również innych zimowych obrazów, mimo, że w ostatnich latach ta pora roku nie daje nam dużo śniegu. Zostawmy na boku wiecznie kłócących się, zawsze mających rację polityków, a zaobserwujmy to co jest istotą naszego życia, co często uznajemy, za rzecz tak normalną że nie warto o niej wspominać.

      Poprawimy sobie przez to nasze samopoczucie oraz otrzymamy możliwość zastanowienia się nad otaczającym nas światem, który tak naprawdę nie jest aż taki zły jak często powtarzamy.

      mojearywogrodzie.blox.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „4 - Piękno mrozu”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 24 stycznia 2016 23:53
  • niedziela, 17 stycznia 2016
    • 3 - Niemi obserwatorzy

      Trwa rodzaj marazmu w ogrodzie. Posypało trochę śniegu, ale nie jest go na tyle, żeby można powiedzieć - "ale mamy zimę". W tych warunkach uwagę przyciągają inne nietypowe widoki których w każdym ogrodzie jest bez liku.

      U mnie tym widokiem jest niewielki robocik, który siedzi sobie już od kilku lat na dachu i obserwuje w skupieniu to wszystko co jest w zasięgu jego wzroku. Na pewno gdyby potrafił opowiadać, mógłby się  niejedną refleksją z nami podzielić. Nie umie jednak mówić więc nieruchomo obserwuje teren.

      Robocik znalazł w domu po tym jak parę lat temu został podarowany w jednej z restauracji jako dodatek do zestawu spożywczego. I dopóki był nowy i był w centrum zainteresowania niektórych domowników, to cieszył się z tego, że są tacy  który chcą się z nim bawić. Później czas spowodował, że zainteresowania się zmieniły i w konsekwencji robocik popadł w niełaskę. Umieściłem go na więc na dachu ogrodowej altanki i dzięki temu uniknął on smutnego losu wielu zabawek, które najpierw są kupowane często za duże pieniądze, a później niepotrzebne już kończą swój żywot w śmietnikach.

      I wydaje mi się, że właśnie ogrody są miejscem, gdzie można niektóre z dawnych zabawek wykorzystać do tego, by nie tylko upiększały miejsce w którym są , lecz by przypominały też czasy sprzed lat, kiedy byliśmy młodsi, a świat wydawał nam się wtedy piękny, kolorowy i całkowicie pozbawiony problemów.

      mojearywogrodzie.blox.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 17 stycznia 2016 18:08
  • niedziela, 10 stycznia 2016
    • 2 - Skąd w ogniu taka siła

      Zawsze staram się rozpocząć rok w ogrodzie oryginalnie. Styczniowa pogoda daje w tym względzie duże możliwości. Zima w tym roku jest nietypowa, bo mamy ciepło i nie ma opadów śniegu. Jego niewielka ilość na ogrodowym trawniku uniemożliwia np. ulepienie bałwana.

      Można więc rozpalić ognisko i posiedzieć przy nim wpatrując się w pełzające języki płomieni obejmujących drewienka. Bardzo lubię tak siedzieć i patrzeć w ogień. Można przy takiej biernej czynności porozmyślać i zastanowić się nad problemami których na co dzień każdy z nas ma przecież dużo. Takie rozmyślania są bardzo skuteczne, gdyż jak zauważyłem ogień ma w sobie jakąś siłę, która powoduje, że możemy się w niego wpatrywać i to nas uspokaja. Rzecz ciekawa - ogień to żywioł który niszczy, ale jednocześnie jest to coś za czym ludzie od dawna tęsknili i potrafili to wykorzystać dla własnych celów.

      Dlatego właśnie w tym okresie, kiedy w ogrodzie nie ma za wiele roboty, robię sobie kawę, rozpalam niewielkie ognisko i zastanawiam się nad tym co mnie czeka w tym roku, co trzeba zrobić by ogród stał się piękniejszy. No i oczywiście dawał mi wewnętrzną satysfakcję z przebywania w nim i korzystania z powietrza bez laptopa, telefonu komórkowego i innych dobrodziejstw współczesnego świata.

      Życzę więc sobie w 2016 roku ogrodowych sukcesów i możliwości wypoczywania na tym skrawku ziemi którego jestem właścicielem od ponad 10 lat.

      mojeary@gmail.com 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 10 stycznia 2016 22:01
  • niedziela, 03 stycznia 2016
    • 1 - To jest początek

      To pierwszy wpis na moim nowym blogu, w którym zamierzam umieszczać ślad z pobytu w moim ogrodzie. Wpisy chcę ilustrować zdjęciami, które jak zakładam będą pochodzić z tego samego dnia w którym umieszczony zostanie wpis. Wpisów będę dokonywał raz w tygodniu.

      A ponieważ rozpoczął się dopiero nowy rok 2016, więc i w ogrodzie muszą być elementy świąteczne. Drzewko świąteczne to jesion. A więc bardzo nietypowo. Ale z drugiej strony kto powiedział, że musi być ubrana sosna, jodła, świerk - czy jakieś inne drzewo iglaste. U mnie jest jesion, który o tej porze roku nie ma liści. I niech tak zostanie. Przecież i tak zimy nie ma, pogoda jest nietypowa jak na tę porę roku (kompletny brak śniegu) więc inne zwyczaje też mogą być inne.

      I jeszcze jedno - nie jestem zawodowym ogrodnikiem, jestem raczej amatorem, którego kawałek pola cieszy. I o tej radości z pobytu na świeżym powietrzu będę pisał.

      I to tyle na początek. Nie znam jeszcze dokładnie obsługi tego bloga więc podpisuje się swoim e-mailem, specjalnie założonym na tę okazję

      mojeary@gmail.com

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mojeary
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 stycznia 2016 19:28